
W ramach naszego prywatnego projektu "Poznajemy Polskę" wybraliśmy się z El na początku lata do Lublina. Tak po prostu, turystycznie. Na weekend. Żeby zobaczyć miasto, którego żadne z nas nie znało. Gdzieś tam przy okazji researchu mignęła nam informacja o tym, że na miejscu będzie jakiś festiwal, ale nie było to naszym priorytetem. Nastawieni byliśmy na takie klasyczne zwiedzanie. W ciągu dnia tak to właśnie wyglądało. Stare miasto (które w stanie prawie nienaruszonym przetrwało wojnę), zamek, mury miejskie i kościoły. Ładne to wszystko, choc miejscami zaniedbane.
Miasto ożyło jednak dopiero po zmroku. Fastiwal "Noc Kultury" okazał się być dużym wydarzeniem, obejmującym całe stare miasto. Uliczki i kamienice zostały udekorowane i podświetlone. Restauracje i bary wystawiły stoliki. W wielu miejscach pojawiły się teatry uliczne i muzyka na żywo. Rzeźby, instalacje, projekcje sztuka i rozrywka. Było pięknie. Mocno nam się to skojarzyło z Chełmińskim "Nine Hills Festival" i gdańską "FETĄ", które również bardzo mocno polecamy.
Poza starym miastem szczególne wrażenie zrobiła na nas świeżo wyremontowana, bogato podświetlona, udekorowana i pełna zieleni ulica Krakowskie Przedmieście i usytuowana w pobliskim parku przy placu litewskim i Pałacu Lubomirskich fontanna multimedialna dająca nocami pokazy audiowizualne. Wreszcie na koniec tych wszystkich peanów i zachwytów nie sposób pominąć restauracji Mandragora. Poważnie, warto się wybrać.
Poniżej kilka zdjęć z tego pamiętnego wieczoru.












