
Zbierałem się do tego ponad dekadę. Guano Apes, zespół, który uwielbiałem jako nastolatek grał na juwenaliach którejś warszawskiej uczelni w 2011 roku. Akurat w czasie, kiedy przeprowadzałem się do Warszawy żeby po zakończeniu studiów zacząć pracę w kancelarii. Jakoś tak wyszło, że bez dobrej i sensownej przyczyny zrezygnowałem z tego koncertu. Pretekstów było sporo, ale sensownego powodu żadnego. Na możliwość powrotu do tematu przyszło mi czekać latami. Raz, że zespół później jakoś nie koncertował w Polsce, a dwa, że ja miałem już zupełnie inne rzeczy na głowie.
Okazja do nadrobienia zaległości objawiła się dopiero w 2022 roku, kiedy gdzieś w social mediach mignęło mi, że rusza nowa trasa koncertowa "Can't Stop Us Tour" i będzie koncert w Berlinie. Berlin to znowu nie tak bardzo daleko, więc spontanicznie złapałem bilety dla siebie i El. Wybraliśmy podróż koleją, bo tanio i w miarę komfortowo. Pociąg bujał się co prawda prawie 7 godzin, ale za to mieliśmy pusto w przedziale. Wyruszyliśmy przed 6 rano i dotarliśmy wczesnym popołudniem. Koncert zaczynał się o 20, więc mieliśmy pół dnia na zwiedzanie i jakieś sprawy organizacyjne. Niestety pogoda nie sprzyjała. Było zimno i dżdżyście. Skoczyliśmy na drugi brzeg Sprewy, żeby zobaczyć galerię graffiti na resztkach muru berlińskiego. Spróbowaliśmy currywurst i zmarznięci wróciliśmy do hotelu.


Wieczorem przyszła pora na główną atrakcję wyjazdu. Do Huxleys Neue Welt na szczęście nie było daleko. Supportem była fantastyczna grupa Machete Dance Club, którą bardzo serdecznie polecam. Wreszcie z głośników dało się słyszeć pierwsze riffy "You Can't Stop Me" i na scenę wparowała Sandra Nasić z energią, jakby czas nie miał nad nią władzy, a bojówki, krótkie topy i skater punk nigdy nie wyszły z mody. Tłum oszalał. Podłoga się uginała pod skaczącymi ludźmi, co trochę mnie przerażało. Kto organizuje metalowe koncerty na pierwszym piętrze? Fragmenty koncertu są na nagraniach poniżej, ale wiadomo, nagranie to nie to samo. Ostatni raz taki power widziałem na Rammsteinie w Chorzowie w 2019. Anyway, TU jest jeszcze setlista. Po koncercie wróciliśmy na noc do hotelu.
W sobotę po śniadaniu musieliśmy się wymeldować, ale pociąg powrotny ruszał dopiero późnym popołudniem. Dało nam to dobre pół dnia na zwiedzanie. Zobaczyliśmy Checkpoint Charlie, Bramę Branderburską, Reichstag i Pomnik Zamordowanych Żydów Europy (Niemcy to potrafią nazywać rzeczy po imieniu). Posiedzieliśmy na Alexanderplatz w cieniu Fernsehturm i w ogrodach Tiergarten. Spacer wzdłuż Sprewy pozwolił jeszcze obejrzeć Bundestag i Forum sztuki. Podróż do domu minęła szybko i późnym wieczorem byliśmy już w Warszawie.




